wtorek, 30 grudnia 2014

3 x TAK | Produkty do makijażu ust :)


Makijaż ust długo u mnie kulał. Latami stosowałam tylko balsam i błyszczyki. W sumie nadal nie jest idealnie,ale zmierzam w dobrą stronę (przynajmniej tak mi się wydaje). Odkryłam szminki i pomadki koloryzujące, co dla mnie jest rewolucją totalną. O tym co mnie urzeka najbardziej za 3...2...1...

Start!

niedziela, 21 grudnia 2014

Kilka słów do mikrofonu + wyniki rozdania :)

Stali czytelnicy pewnie ostatnio zauważyli spadek mojej aktywności na blogu. Szczerze powiedziawszy ciężko mi ostatnio jest się zmobilizować do regularnego dodawania postów, za co bardzo przepraszam. Składa się na to kilka czynników: ciąża i dolegliwości z nią związane, szaszor na studiach (ostatni rok,więc kolokwia,praca magisterska...), przygotowania do świąt. Wiem,że to wątpliwe wymówki ale chyba ostatnio potrzebuję więcej czasu dla siebie. Mam nadzieję,że wrócę do Was od nowego roku z większą dawką sił i energii :)

Przy okazji ogłaszam wyniki rozdania: wygrywa rudy włos :) Czekam na dane adresowe do wysyłki. Wyślij je na mojego maila gwiazdka917@tlen.pl

https://www.facebook.com/GwiezdnyBloghttp://www.blogger.com/follow-blog.g?blogID=4545553096822213559https://www.bloglovin.com/blog/13062585 http://instagram.com/gwiezdny_blog



niedziela, 7 grudnia 2014

Mikołajkowe spotkanie blogerek w Chełmie :)

Już po Mikołajkach :) Jedne blogi wysyłały sobie nawzajem paczki a inne spotkały się na żywo na pogaduchach i by pomóc dzieciom,które tego dnia szczególnie odczuwają brak rodziny. Mówię o dzieciach z domu dziecka. Ja uczestniczyłam w tej drugiej inicjatywie,która odbyła się w Chełmie na lubelszczyźnie. 14 dziewczyn spotkało się w Hotelu/Restauracji Lwów (świeżo po Kuchennych Rewolucjach) by zebrać pieniążki na paczki dla dzieciaków a przy okazji wymienić się swoimi między sobą i zjeść pyszny obiad :)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Denko #2 | listopad 2014

Listopad przeszedł już do historii. Uff, nie lubię tego miesiąca. Mamy już grudzień dlatego trzeba podsumować denko z poprzednich 30 dni :) Tym razem, jak i ostatnio, przygotowałam dla Was interaktywną grafikę. Mam nadzieję,że taki sposób Wam się podoba i że lektura sprawi Wam przyjemność :) Zatem co zużyłam ostatnio?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Moje plany zakupowe na Dzień Darmowej Dostawy :)

W zeszłym roku totalnie przegapiłam Dzień Darmowej Dostawy,a szkoda bo to super okazja do zamówienia rzeczy których ze względu na koszty przesyłki do tej pory nie opłacało się zamawiać bądź do zaopatrzenia się w prezenty na nadchodzące Święta (tak,tak to już niedługo!:)). Ja już prezenty dla najbliższym raczej mam więc mogę skupić się na sobie i maleństwu,które rośnie w moim brzuszku ;) Co zatem zamierzam kupić?

piątek, 14 listopada 2014

Rozdanie 14.11-18.12 czyli cała paka kosmetyków do wygrania z okazji 1 urodzin bloga!:)

Cześć dziewczyny :) Nadal nie mogę w to uwierzyć, ale mój blog obchodzi swoje pierwsze urodziny!:) Dziękuję każdej z Was która obserwuje mojego bloga, niezależnie czy na bloggerze, facebooku, instagramie czy bloglovinie :)

 Z tej okazji ogłaszam kolejne rozdanie :)
Do wygrania są:

  1. Puder matujący Eveline i Virtual oraz róż Eveline Satin Blush
  2. BingoSpa koncentrat 100% cynamonowo-paprykowy
  3. Zestaw Soraya Body Diet 24
  4. Green Pharmacy płyn micelarny 3 w 1 Owies
  5. Alberto Balsam odżywka do włosów
  6. Morgan Taylor lakier do paznokci
  7. Carmex truskawkowy baslam do ust
  8. Zestaw maseczek Dermaglin
  9. Zestaw niespodzianka Ttes prosto z Włoch :)
  10. 10. Cała masa innych mini niespodzianek :)

piątek, 7 listopada 2014

3 x TAK | Ulubieńcy w makijażu oczu

Kolejny post z serii 3 x TAK. Tym razem na tapetę biorę ulubione produkty,którymi maluję oczy. O dziwo, nie ma w nich tuszu do rzęs :) Chyba dlatego,że nie znalazłam jeszcze tego jednego,jedynego. Miałam lepsze i gorsze ale do każdego zawsze miałam jakieś ale. Ale,ale, do rzeczy! :)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Haul: październik 2014 :)

We wrześniu postanowiłam spisywać sobie wszystkie zakupy kosmetyczne,żeby wreszcie nad tym zapanować. No i udało się. Zapisywać. Co do ilości, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. A nie,wróć! Mam! Październik obfitował u mnie wyjazdami do Warszawy,więc nie obeszło się bez Złotych Tarasów i The Body Shop oraz The Bath & Body Works, których w Lublinie próżno szukać. No i dwa weekendy zniżek z jakimiś tam gazetami. A że -20% czy -25% piechotą nie chodzi, no to same rozumiecie. Na to wszystko przypałętało się -40% w Super Pharm. Oh jej. W wynajdywaniu wymówek jestem mistrzynią! Same zobaczcie...

piątek, 31 października 2014

Denko # 1 | Październik 2014r

Hejka :) Dziś pierwszy post z serii Denko :) Rozszalałam się ostatnio z wprowadzaniem nowych serii postów na bloga, ale trzeba się rozwijać prawda?:) Żeby nie popaść w monotonię. Przy okazji denkowania postanowiłam stworzyć interaktywną grafikę z opisami. Mam nadzieje,że to będzie dla Was atrakcyjna forma przedstawiana zużytych produktów. Serduszka mają osobne kolory,żeby wskazać Wam czy:

kolor zielony- kupię coś ponownie
kolor niebieski- nie jestem pewna czy wrócę do tego produktu
kolor czerwony- kosmetyk-klapa, nie kupię ponownie.

czwartek, 30 października 2014

3 x TAK | Ulubieńcy paznokciowi

Zadbane dłonie są wizytówką kobiety. Wiadomo. Ale łatwo się mówi. Nie chcę teraz generalizować,ale większość kobiet szczególnie ma utrudnione zadanie- mycie naczyń, pranie, sprzątanie itp a szczególnie używane przy tym środki chemiczne mają zasadniczy wpływ na paznokcie. Nie wspominam tu nawet o diecie czy odpoczynku, bo to oczywiste. Znalazłam jednak sposób na przyzwoicie wyglądające szponki. Bez tych produktów wogóle nie byłoby to możliwe. O czym mówię?

poniedziałek, 27 października 2014

Temat FIT #1 | What's in my gym bag? Niezbędnik

Tym postem zaczynam nową serię- Temat FIT. Nie będę Was zanudzała historią mojej przygody ze sportem. Od razu przejdę do meritum,że od kilku lat (a szczególnie jesienią i zimą) bardzo upodobałam sobie fitness.Według mnie nie ma nic bardziej energetyzującego zimnymi i mokrymi/śnieżnymi wieczorami niż godzinka (lub dwie) ,,skakania" w rytm dobrej muzyki :) Powiem Wam nawet,że dwa lata temu zrobiłam  kurs instruktora fitness:) 

piątek, 24 października 2014

Niekosmetycznie #2: jesienne pyszności :)

Follow my blog with Bloglovin


Pierwszy raz od dawna nie wiem od czego zacząć posta. Zacznę więc rzeczowo i na temat: chciałabym się z Wami podzielić kilkoma smakołykami które ostatnio goszczą u mnie w kuchni i z którymi bardziej lub mniej się polubiliśmy :)Wszystkie otrzymałam na ostatnich spotkaniach blogerek,więc wyjdzie mi post zbiorczy. Przecież blogerka urodowo-kosmetyczna także musi coś jeść i pić ;)


środa, 22 października 2014

Moje ulubione kanały urodowe na Youtube :)


Nie da się ukryć,że jestem początkującą blogerką. Swojego bloga założyłam 7 listopada zeszłego roku na platformie blogowej Google zwanej blogger. Od tego czasu podglądam też inne blogi- mniej lub bardziej poczytne. Niedługo dodam notkę o moim ulubieńcach w tej kwestii, natomiast dziś zupełna nowość dla mnie- youtuberki lub vlogerki (jak kto woli). Youtubowe blogi urodowe odkryłam przed wakacjami i wsiąknęłam bez reszty. Kilka z nich szczególnie mi się podoba, obejrzałam zdecydowaną większość ich filmików i miałabym wyrzuty sumienia gdybym ich Wam nie poleciła:

Uwaga-przejście do dalszej części posta może skutkować całkowitym uzależnieniem od jego treści. Przed kliknięciem w dany kanał skonsultuj się ze swoim terminarzem czasu wolnego bądź zapoznaj się z treścią (...) ;D


poniedziałek, 20 października 2014

3 x TAK | pielęgnacja dłoni i stóp

Dziś pragnę Wam pokazać moim dłoniowo-stopowych ulubieńców :) Część z nich znalazłam przypadkiem, część metodą prób-i-błędów, ale w końcu ich mam :) Nie oznacza to oczywiście,że nie testuję innych (wszak możliwe, że gdzieś są lepsze produkty),ale póki co zawsze powracam do tych, bo są bardzo fajne :)



piątek, 17 października 2014

Biały pyłek długotrwale matujący :) | Puder bambusowy Paese

Ten rok to przełom w matowieniu mojej buzi. Odeszły do lamusa zwykłe,drogeryjne pudry w kompakcie. Zastąpiłam je bardziej naturalnymi proszkami. Najpierw w mojej kosmetyczce gościł puder ryżowy Mariza i Pierre Rene a teraz jestem w fazie pudru bambusowego z jedwabiem Pease. Zastanawiacie się pewnie czym się różnią oba pudry? A może w czym są podobne? Zapraszam:

środa, 15 października 2014

Intimelle kremowy płyn do higieny intymnej od Natury

Ostatnio pisałam Wam o kosmetyku który używam od 6 lat i jest to mój KWC. Był to żel do mycia twarzy od Avene. W swoich zbiorach posiadam też KWC jeśli chodzi o higienę intymną i ... bynajmniej nie jest to płyn o którym zaraz napiszę. Kupiłam go w ramach skoku-w-bok od mojego ukochanego AA i bardzo się zawiodłam. Dlaczego?



poniedziałek, 13 października 2014

Odżywcza maska do dłoni i paznokci stosowana na noc z rękawiczkami Laura Conti

Co roku jesień zmusza mnie do wzmożonej pielęgnacji dłoni. Skóra zaczyna mi się tam przesuszać i twardnieć więc odłożone na półkę podczas lata kremy do rąk idą ponownie w ruch. Tym razem kurację zaczęłam odżywczą maską do dłoni i paznokci którą dostałam od coloriz.bis na sierpniowym spotkaniu blogerek.

piątek, 10 października 2014

100% olejek arganowy od Manufaktury Aptecznej

,,Ochh olejku arganowy...!" rzekłby poeta. Ja wzdycham tylko i rozkładam ręce bo jest to moje drugie do niego podejście i drugie kończy się nijako.

środa, 8 października 2014

Eveline luksusowe masło do ciała argan&vanilla

Każdy chyba słyszał o masełkach z The Body Shop,aczkolwiek nie każdy (m.in.ja też) miał okazję się do nich dobrać. Najbliższy dla mnie sklep TBS jest w Warszawie a więc nieco daleko. Tymczasem do sierpnia nie miałam pojęcia,że Eveline wydało nowość-łudząco podobną właśnie do masełek TBS :) Moje opakowanie wpadło mi w łapki na spotkaniu blogerek z okazji naszego dnia :) Info z ostatniej chwili: z tej samej serii można znaleźć balsam do ciała (oba aktualnie w Tesco za 12,99zł).

poniedziałek, 6 października 2014

Avene Cleanance oczyszczający żel do skóry tłustej z niedoskonałościami | Mój KWC!

Moja dusza poszukiwacza coraz to nowszych i lepszych kosmetyków co i rusz sięga po nowe produkty, testuje je i sprawdza. Są jednak w mojej kosmetyczce kosmetyki których używam ciągle i raczej nie zamieniam ich na nic nowego, bo poprostu mi służą. Jednym z takich kosmetyków jest Avene Cleanance oczyszczający żel do skóry tłustej z niedoskonałościami, który gości u mnie już 6 lat non-stop. Jak to się stało?

Moja przyjaciółka w liceum mi go poleciła i od razu przepadłam. Wtedy kosztował sporo więcej i był dla mnie marką niemal luksusową (niskie kieszonkowe... ;P). Nie jestem w stanie powiedzieć ile butelek już zużyłam ale nie wyobrażam sobie bez niego swojej pielęgnacji. 


Żel o pojemności 200ml (lub jeśli dobrze poszukamy promocyjnej-300ml) otrzymujemy w butelce niestety bez pompki. Aby wylać żel na dłoń musimy przekręcić korek i przez dziurkę wylać odrobinkę (dosłownie objętość ziarnka grochu!) na dłoń. Taka tyci porcja starcza nam na umycie całej twarzy! Ja lubię używać żelu rano właśnie w jednej porcji a wieczorem w dwóch- przy pierwszym podejściu zmywam makijaż a przy drugim oczyszczam twarz z resztek. Tak tak-świetnie usuwa makijaż (nawet oczy, bo nie szczypie)! I teraz uwaga- przy takim użytkowaniu jedna butelka starczy mi na około rok codziennego używania


Za co go tak kocham?
Za to,że moja skóra jest po nim dogłębnie oczyszczona i niezwykle satynowo-matowa a ten efekt utrzymuje się naprawdę długo! Nie wysusza mojej skóry i pomaga jej utrzymać w ryzach sporadyczny trądzik. Sporadyczny aktualnie. Gdy zaczynałam go używać 6 lat temu miałam ostrą postać trądziku. On go ujarzmił! Krostki stały się mniejsze, potem było ich mniej i teraz niemal nie mam z tym problemu. Moja skóra dodatkowo się tak nie przetłuszcza jak kiedyś a nie używam kremów matujących ani innych specyfików przeciwtrądzikowych. W połączeniu z tym tonikiem jest naprawdę mocną artylerią, tylko dla osób szukających bardzo intensywnej kuracji anty-błyszczeniowej i anty-trądzikowej. Tu już trzeba uważać bo można przegiąć. Z takich dodatków- ładnie, delikatnie pachnie i fajnie się pieni. Nie zawiera w sobie jednak mydła a wodę termalną,która łagodzi ewentualne podrażnienia na buźce. Szczególnie w lato jest NIE-ZA-STĄ-PIO-NY!

Ten żel jeśli o mnie chodzi- robi CUDA!:) 

Gdybym miała wybrać jeden (słownie: jeden) kosmetyk który w moim życiu odegrał najważniejszą rolę, zmienił nieodwracalnie moje kosmetyczne życie i wogóle jest hitem hitów- to byłby właśnie TEN żel! W ciągu ostatnich 6 lat raptem dwa razy zrobiłam od niego skok-w-bok i dwa razy żałowałam (Vichy normaderm i Bioderma Sebium Gel).

Cena: w SP przy zniżce -40% około 24zł (czasem się zdarza taka okazja), standardowa cena to około 40zł w aptekach. Mimo wszystko- jest wart każdej złotówki!

Nowe opakowanie vs po rocznym używaniu. Starła się tylko naklejona etykieta:)

Macie swój KWC? Kosmetyk rewolucję,bez którego nie wyobrażacie sobie życia???:)

czwartek, 2 października 2014

Balea, żel pod prysznic Kokos i Nektarynka

Ostatnio pisałam Wam o odżywce do włosów, która podbiła moje serce. Drugi produkt Balei, który aktualnie mam otwarty to kremowy żel pod prysznic Dusche & Creme Cocos & Nektarine. Stanowi on przyjemną odmianę po ciężkim w zapachu żelu z Yves Rocher, który kompletnie nie pasował na panujące lipcowo-sierpniowe upały.




Zawsze wychodziłam z założenia,że żel pod prysznic nie ma robić nic innego niż ładnie pachnieć i  porządnie myć ciało. Nie wymagałam od niego nic innego. W 98,0 % się to sprawdzało. Także ten żel mi to zapewnia :) Ale na jakim poziomie!


Zapach jest dokładnie taki jak na pewno sobie to wyobrażacie!:) Rześki, idealnie kokosowo-nektarynkowy, z delikatną nutą zapachu oliwy z oliwek, co jest dla mnie totalną zagadką, bo w składzie jej nie ma. Niestety zapach zbyt długo nie utrzymuje się na skórze, a szkoda... Żel bardzo dobrze się pieni, co lubię!Nie wysuszył mi skóry,ale też nie nawilżył (nawet tego nie oczekiwałam).




Samo opakowanie to 300ml w butelce zamykanej na ,,klik". Porządnej,aczkolwiek tylna naklejka lekko mi odchodzi co widać na zdjęciu powyżej. Szata graficzna jak zwykle u Balei kolorowa, jak dla mnie na plus. Sam żel jest dosyć gęsty, lekko pomarańczowy:



Za cenę około 5 zł jest to kolejny produkt Balei, który pokochałam :) Zapach,zapach,zapach,mmmm <3 Przy następnym zamówieniu kosmetyków tej marki (niestety albo trzeba je sprowadzać z DM,albo szukać w polskich sklepikach z niemiecką chemią) na bank przetestuję inne warianty zapachowe, a póki co rozkoszuję się tym, bo to naprawdę porządny żel za przystępną cenę :)
Miałyście coś z DM? Lubicie Baleę?:)

wtorek, 30 września 2014

Balea Professional, odżywka Oil Repair | Hit!

No i stało się, rozpoczęła się moja przygoda z marką Balea. Z mojego zbiorku otworzyłam póki co tylko dwa produkty,ale już wiem,że przepadłam!:) Jednym z nich jest odżywka z serii Professional, linia Oil Repair (,,Profesjonalna odżywka do suchych i zniszczonych włosów, zawierająca pielęgnujący olejek arganowy. Nawilżający kompleks z białka pszenicy, pantenol oraz gliceryna stymulują i pobudzają cebulkę włosa oraz wzmacniają całą jego strukturę."). 

Za cenę raptem około 6 złotych (1,45 euro) dostajemy 200ml odżywki zapakowanej w tubce z klapkowym zamknięciem typu ,,klik". Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to (poza ładną grafiką opakowania)... rzadka konsystencja. Jak na odżywkę oczywiście. Nie przelewa się przez palce, bez przesady, jednak najlepszy przymiotnik który przychodzi mi na myśl to,że jest ,,lekka".


Zapach jest następnym aspektem rzucającym się w oczy, a właściwie w nos ;) Pięknie pachnie! Nie wiem czy waniliowo, czy ,,arganowo", ale ładnie :) Nie utrzymuje się zbyt długo, ale chociaż kilka minut to przyjemność.

Teraz poemat o efektach na włosach :)
Ta odżywka wywołała na moich włosach ,,WOW"! Śmiało może konkurować z moją ulubioną odzywką, której używam od lat (Pantene Pro-V Repair & Protect). Włosy są niebotycznie mięciutkie, błyszczące, sypkie, gładkie i nawilżone. Nie obciąża włosów, ale nie powoduje też fruwających wszędzie kosmyków. Nie powoduje szybszego przetłuszczania. Nawet nie muszę specjalnie ich stylizować, bo robi robotę za mnie :)  No normalnie prasuje,pierze i gotuje!;)

Generalnie brak mi już słów,żeby opisać moje zadowolenie z powodu odkrycia tego cuda, bo musicie poprostu spróbować ją same! :) Za tak niską cenę tym bardziej! Szkoda,że dostępna jest tylko w DM-ach albo polskich sklepikach z niemiecką chemią. 

sobota, 27 września 2014

Duuże rewolucje w moim profilu urodowym!:) Dzieje się,dzieje!

Ostatnimi czasy nastąpiło kilka rewolucji w moim życiu. Wyszłam za mąż, leciałam pierwszy raz samolotem (a niedawno też drugi), skończyłam czwarty rok prawa i niedługo zaczynam ostatni, piąty. Także w kwestiach urodowych nastąpiły u mnie ostatnio pewne zmiany:) Jakie?


1. Po pięciu miesiącach ciągłego noszenia hybryd postanowiłam dać odpocząć moim pazurkom i porzuciłam je przy okazji skracając długość szponów do wersji minimum. Dlaczego? Stęskniłam się okropnie za ... samodzielnym malowaniem paznokci :) Nie macie pojęcia jak może brakować tak typowo kobiecej czynności :) Odżywię troszkę pazury odżywką i już nie mogę doczekać się jakiegoś pięknego kolorku!




2. Po podróży poślubnej ku mojemu zaskoczeniu moja cera pierwszy raz od jakiś 10 lat jest ... normalna a nie mega-tłusta! Codziennie patrząc w lustro nie mogę się do tego przyzwyczaić. Myślę,że jest to spowodowane faktem,że przez 10 dni od rana praktycznie do wieczora wystawiałam facjatę na słońce. Niby smarowałam się 30 SPF, ale widocznie słoneczko i tak zrobiło swoje :) Mimo wszystko- dobrze mi z tym :)

3. Największa rewolucja na sam deser- po 4 latach regularnego rozjaśniania włosów (zawsze na ten sam odcień) stwierdziłam ostatnio,że podobają mi się moje odrosty. To spostrzeżenie doprowadziło mnie do wniosku, że może by tak zrobić dla odmiany ombre? ;) Bałam się jak jasna cholera ale po pół roku zastanawiania się nad tym w końcu się zdecydowałam! Wydałam niebotyczną jak dla mnie kwotę na fryzjera (proszę Was, nie proście mnie żebym musiała wykrztusić tę cyfrę na głos) ale efekt jest WOW :) Chyba już nigdy nie wrócę do mono-koloru na skalpie :) Chyba,że mojego naturalnego (średnio-ciemny brąz),ale to nie teraz.

Dla mnie, lubującej się we wszelkiej stałości w życiu, są to duże i znaczące zmiany :) 
Ciekawa jestem,czy i u Was dzieje się coś nowego,ważnego??:)

czwartek, 25 września 2014

3 x NIE | Kosmetyki po które nie sięgnę ponownie! #1

Oficjalnie rozpoczynam pierwszą serię osobnych postów dotyczących zbiorczego zestawienia po sztuk trzy, mianowicie kosmetyków które pokochałam (3 x TAK) albo które mi nie podpasowały (3 x NIE). Dziś zaczniemy od tej negatywnej strony, czyli kosmetyków, którym dałam szansę, a które się nie spisały. O czym mowa?



BINGOSPA SILNIE ZŁUSZCZAJĄCY PREPARAT DO STÓP Z 50% KWASAMI AHA
______________________________
Nasłuchałam się od mojej kosmetyczki (która używa tego preparatu do pedicure),że jest taki och i ach, no to kupiłam z myślą o mojej stwardniałej skórze na stopach. Myślałam,że będzie to mega peeling w wersji sproszkowanej. Niestety myliłam się. Stosowałam go na wszystkie sposoby,które wpadły mi do głowy, i niestety w żadnej opcji się nie spisał. Jedyny efekt jaki nim uzyskałam to odświeżenie, a za tak drogą pseudo ,,sól do kąpieli stóp" (ok.30zł) nie ma sensu wydawać kroci...

LAURA CONTI, CZEKOLADOWA WAZELINA DO UST
______________________________
Tą wazelinkę otrzymałam od firmy Coloris na spotkaniu blogerek. Niestety również okazał się słaby. Nie dość,że jest w słoiczku (czego nie lubię, wolę sztyfty), to jeszcze nie robi z moimi ustami NIC. Ostatnie nadzieje pokładałam w zapachu, wszak powinien być czekoladowy. W rzeczywistości czuć chemią na odległość... Niby droga nie jest, ale za tą cenę znam lepsze balsamy do ust.

MY SECRET, GLAM SPECIALIST EYELINER
______________________________
Fioletowy eyeliner kupiony na wyprzedaży w Naturze jest pierwszym w moim życiu kosmetykiem który wywołuje u mnie hmm alergię? Sęk tkwi w tym,że po nałożeniu przez kilka minut bardzo pieką mnie powieki i łzawi mi oko. Ma piękny kolor i kosztował mnie grosze, ale musi mieć w sobie jakiś składnik który uczula nawet takiego anty-uczuleniowca jak ja. Nie polecam.


Dajcie znać,czy podoba Wam się taka seria i czy miałyście któryś z tych kosmetyków :)

wtorek, 23 września 2014

Trwa rozdanie na facebooku :) Wygraj olejek arganowy!!!


Halo halo, nikt nie chce olejku arganowego? Od trzech tygodni na moim funpage'u trwa rozdanie a udział wzięła...jedna osoba! Konkurs trwa jeszcze tylko tydzień, więc hurry up!:)



piątek, 19 września 2014

Love2Mix Organic, szampon z efektem laminowania.

Do tej pory miałam w swoich zapasach tylko jeden rosyjski kosmetyk a była to ta maseczka, która de facto stała się moim maseczkowym odkryciem 2013r. Szukając jednak nowego szamponu trafiłam na ten z efektem laminowania od Love2Mix Organic. Już w sklepie zawładnął moim sercem? Czym? czytajcie dalej!
Ja od szamponu nigdy nie wymagałam zbyt wiele. Grunt,żeby dobrze oczyszczał i nie kosztował majątku. Ten, mając 360ml, kosztuje około 13-16zł (w zależności gdzie go kupujemy), więc na tym etapie jest już rewelka!.
  • ,,Zawiera wyłącznie certyfikowanych składniki organiczne
  • Nie zawiera SLS, parabenów, olei mineralnych, ftalanów, glikoli, lanoliny
  • Posiada unikalny efekt laminowania włosów. Każdy włos jest otoczony folią ochronną, dzięki czemu staje się grubszy, zdrowszy i pełen blasku
  • Ma uwodzicielski, tropikalny aromat
Skład:Aqua with infusions of Organic Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract (organic mango extract), Organic Persea Gratissima (Avocado) Oil (organic avocado oil); Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate, Glycol Distearate, Bis (C13-15 Alkoxy) PG-Amodimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Rice Protein, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid, Lucopene."

Noo, powiem Wam,że skład powala. Już na drugim miejscu mamy ekstrakt organiczny z owoców mango (zawiera długołańcuchowe kwasy tłuszczowe, dzięki czemu ma silne właściwości odżywcze i wzmacniające włosy, zamyka łuski włosów, odbudowuje płaszcz hydrolipidowy, co chroni włosy przed wysuszeniem) a na trzecim olej organiczny z owoców awokado (wyraźnie poprawia kondycję włosów suchych, zniszczonych i farbowanych, które wymagają intensywnej pielęgnacji; wzmacnia strukturę włosów i zapobiega uszkodzeniom mechanicznym; głęboko nawilża i odżywia włosy).


Zanim nałożymy go na włosy spotyka nas miła niespodzianka. Kij,że ma fajną niezbyt gęstą konsystencję i brzoskwiniowy kolor. Jego zapach POWALA! Jest ge-nial-ny! Rześki, piękny, owocowy! Chyba najbardziej przebija się nuta hmm mango? brzoskwinia? cudo!

Wystarczy niewielka ilość na jednokrotne mycie. Ja zazwyczaj myję włoski dwa razy pod rząd, więc za drugim oczywiście potrzebuję jeszcze mniej. Pieni się bardzo porządnie jak na szampon bez SLS/SLeS. 

Jaki uzyskuję nim efekt? Podczas pierwszego użycia było ŁAŁ. Teraz efekt łał nieco złagodniał,ale tylko dlatego,że się już do niego przyzwyczaiłam. Do tej pory uważałam,że to odżywka/maska powinna wygładzać, odżywiać i sprawiać, by włosy były gładsze i bardziej miękkie. Niemniej- ten szampon jest świetny! Włosy po wyschnięciu są bardzo gładkie, nie są obciążone, lepiej się układają i są mega-miękkie. Wygładza i domyka łuski włosów przez co stały się bardziej błyszczące i jedwabiste. Jeśli chodzi o efekt laminowania to cudów nie ma, mimo wszystko jestem zadowolona. 

Podsumowując, moje włosy go uwielbiają! Uwielbiam jego genialny zapach, kolor,konsystencję i efekt jaki daje na włosach! Dozownik jest także przyjemny, a skład mówi sam za siebie! Zdecydowanie jest to produkt wart uwagi, jago pokochałam!

środa, 17 września 2014

Odżywka nawilżająca Nivea hydro care, czyli nieudana próba nawilżenia włosów

Grubo ponad pół roku temu wygrałam w jakimś konkursie Nivea odżywkę z linii hydro care. Ostatnio z braku lepszej alternatywy w swoich zapasach postanowiłam ją zużyć, jednak nie dobrnęłam do jej denka. Dlaczego?
Odżywka zawiera 200ml produktu zapakowanego w plastikową butelkę zamykaną na klik. Opakowanie proste, klasyczne dla produktów Nivea. Naklejki się nie odkleiły. Konsystencja gęsta, zwarta i treściwa (nie spływa między palcami). Dobrze się rozprowadza na dłoni. Na włosach nieco gorzej- gdy są zbyt mokre potrafi się ześlizgnąć. Dobrze się spłukuje. Nie podrażniła mi skóry głowy, ALE...
  ...ta odżywka nie zrobiła z moimi włosami praktycznie NIC! Za to potrafiła zrobić szambo na skórze głowy. Zdarzyło mi się,że trzy razy musiałam myć głowę żeby domyć przetłuszcz wywołany tą odżywką pewnego razu (zaaplikowałam ją zbyt blisko cebulek). Gdy aplikowałam ją nieco niżej- powodowała kompletny przyklap. Aplikowana na same końcówki od ucha w dół nie robiła nic, ani włosy nie były gładkie, ani miękkie, ani nawilżone. Jakbym jej wogóle nie zastosowała. 

Po co zatem ją aplikować? Po nic. Dlatego trafiła do kosza. 
Wy lubicie produkty Nivea? Polecicie mi coś tej firmy?

poniedziałek, 15 września 2014

Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli Yves Rocher

Jakoś nie mam farta w kwestii peelingowania ciała. Najpierw paćkałam sobie całą łazienkę samorobionym peelingiem z kawy, potem miałam sól peelingującą z BingoSpa która szczypała mnie w każde najmniejsze zadrapanie a na koniec dorwałam ten peeling od Yves Rocher. 
Peeling bez żadnej promocji kosztuje 36zł za 150ml. Otrzymujemy go w tubce zamykanej na klik. Zatrzask nie jest niestety zbyt szczelny bo często gdy go otwieram wylewa się z zatrzasku woda,która ,,stoi" na mojej armaturze po prysznicu. Same przyznacie,że nie jest to zbyt higieniczne...

,,Peeling roślinny do ciała to kosmetyk, dzięki któremu oczyścisz skórę z martwych komórek i przygotujesz ciało do zabiegów pielęgnacyjnych. Peeling sprawia, że skóra staje się gładka, miękka, aksamitna w dotyku. Kosmetyk wykorzystuje peelingujące właściwości pudru z pestek moreli i z migdałów. Peeling stosuje się 1-2 razy w tygodniu.

Składniki
· puder z pestek moreli i z migdałów - właściwości peelingujące
· sok z agawy bio - właściwości nawilżające
· olej sezamowy bio, olejek eteryczny z saro, mangiferyna z Madagaskar"

Konsystencja bezpośrednio wpływa na wydajność i efekt zastosowania tego peelingu. Po wylaniu na dłoń wydaje się być w miarę gęsty i z dużą zawartością drobinek peelingujących. Niestety, przy kontakcie z mokrą skórą błyskawicznie się rozrzedza do poziomu wody z drobinkami, które są co prawda duże ale jest ich dosyć mało. No i trzeba dołożyć spooro produktu żeby wypeelingować całe ciało. W konsekwencji okazuje się potem,że tubka starcza nam na raptem kilka użyć. Wcale się nie pieni, co dla mnie też jest minusem. Nie zdziwcie się też, jak spłukiwana po nim woda będzie bura.
Jedyne co dobrego mogę powiedzieć o tym peelingu i co jest jedynym motywatorem mojego denkowania go to zapach. Jest piękny-rześki, owocowo-cytrusowy.

Szkoda,szkoda,że się nie sprawdził. Dalej szukam ideału w kwestii peelingowania ciała.