piątek, 31 stycznia 2014

Srebrne jabłuszko i kod rabatowy jedzie do...

Przyszedł czas na wyniki:)

W zabawie wzięło udział 11 osób. Wylosować mogłam tylko jedną :(

Najlepiej każdemu z Was podarowałabym nagrodę, ale maszyna losująca była nieprzejednana...



Wygrała osoba z numerem 10:


Czyli:

Alicja Gruca

GRATULUJĘ!

Zwyciężczynię proszę o info z adresem do wysyłki na adres:kontakt@zlotyaniol.pl do następnego piątku ( 07.02)

środa, 29 stycznia 2014

Kupon o wartości 50zł do BingoSpa dla KAŻDEGO konkursowicza!:)

Weź udział w walentynkowym konkursie i wygraj jeden z 30 zestawów kosmetyków Bingo Spa!

serce na walentynki - 14 luty
  
Dodatkowo każda osoba, która zgłosi się do konkursu, otrzyma bon o wartości 50zł na zakupy w sklepie BingoSpa.eu 

Wystarczy O TUTAJ odpowiedzieć na pytanie: który produkt BingoSpa jest dla Ciebie najbardziej walentynkowy i dlaczego?
 

wtorek, 28 stycznia 2014

Bon na 10zł do Drogerii Natura!:)

Jest szansa na tańsze zakupy w Drogerii Natura ;)
 
W terminie 27.01-12.02.2014r. za każde wydane 25 zł w Drogerii Natura otrzymujesz bon na 10 zł na kolejne zakupy.
Bon możesz zrealizować od 03.02 do 12.02.2014r. przy zakupie powyżej 40 zł. 
Bon ważny jest tylko z dołączonym do niego paragonem.




poniedziałek, 27 stycznia 2014

Sesja, czyli wybaczcie mi nieobecność.

Właśnie zaczęła mi się mega ciężka sesja, dlatego do drugiej połowy lutego posty będą pojawiały się duuuużo rzadziej lub wcale (oczywiście wyłączając wyniki konkursu- te podam zgodnie z planem). Z góry przepraszam...

Wybaczcie mi i trzymajcie kciuki :)


piątek, 24 stycznia 2014

Rosyjski cud czyli maseczka... przeciwtrądzikowa?

Będąc ostatnio w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą weszłam do chatki w której sprzedaje się miody oraz naturalne kosmetyki. Moją uwagę przykuł koszyczek z mini saszetkami. Jak się okazało były to różnorodne rosyjskie maseczki (pomijam fakt że Polskim dystrybutorem jest firma z mojego Lublina :D ). 

Skusiłam się na jedną (zachęcona ochami i achami ekspedientki) i ... naprawdę było warto!

Do rzeczy:                                                                                                  



Opakowanie:

Czarna saszetka o pojemności 60g. Starcza na minimum 10 porcji! Minus,że po otwarciu nie ma suwaka tudzież innego sposobu na zamknięcie maseczki.Ale można z tym sobie poradzić- ja używam klamerki albo wsuwki :)

Skład:
Baaardzo pozytywny: Glinka Czarna, Aloes i Echinacea. Tylko.Koniec.Jupi!


Opis:
poniżej

 Brzmi obiecująco? Czytajcie dalej:

Sposób użycia: Producent wskazuje,żeby zawartość CAŁEJ torebki wymieszać z wodą do konsystencji śmietany i nanieść na skórę. Po 10-15 minutach zmyć ciepłą wodą i nałożyć ulubiony krem.

Pamiętałam jednak jak Pani w sklepie uprzedzała mnie że saszetka starcza na naaaaaprawdę bardzo długo. Postanowiłam więc na oko wsypać do miseczki TYLKO dwie łyżeczki do herbaty. I to był słuszny krok! A i tak przesadziłam...


Na początku zalałam ten proszek dwiema łyżeczkami wody. I to było ciut za dużo więc pokombinowałam trochę i w końcu wyszła mi konsystencja gęstego błota. 

Taka porcja nie dość że starczyła mi na całą buzię to jeszcze wysmarowałam nią buzię mamy, która akurat u mnie była, i jeszcze mi ciut zostało. Wniosek? Najlepsza proporcja na 1 osobę to jedna łyżeczka proszku i 3/4 łyżeczki wody. Pamiętajcie jednak że trzeba ją dobrze wymieszać,żeby nie było grudek.

Działanie:


Po nałożeniu jest takie fajne chłodne uczucie, jakbyście położyły sobie na twarz nawilżający kisiel :) Z minuty na minutę masa gęstnieje, żeby po 15 minutach być twardą zaschniętą skorupą. Czuć wtedy takie ściąganie, macie  mocno naciągniętą skórę. Nie powiem,chętnie zawsze już ją zmywam po upływie czasu bo jest to niekomfortowe jak nie możecie nic powiedzieć ani się uśmiechnąć :) Samo zmywanie to akurat jedyny minus maseczki: pół łazienki mam zawsze do wyczyszczenia później, dlatego opatentowałam zmywanie jej nie w umywalce tylko w wannie - mniej do sprzątania :)

Moja opinia:
Zastosowałam ją akurat w czasie kiedy kobiecie na kilka dni wyskakują jakieś krostki ;) Możecie mi wierzyć lub nie ale pierwszy raz w życiu tak spektakularnie widać efekty maseczki już po jednym użyciu! Do tej pory myślałam, że Dermaglin jest w kwestii maseczek przeciwtrądzikowych niekwestionowanym liderem. Ale myliłam się. Cera była gładka (BARDZO),napięta, jedwabista w dotyku. Czerwone krostki wyraźnie wybladzone i takie ,,wysuszone". Na drugi dzień nie było po nich większego śladu. Te które były już wyciśnięte (tak wiem, nie powinnam ich wyciskać...) zagoiły się do następnego dnia w trymiga. Wszystkie pory i zaskórniki były oczyszczone ( u mnie taki efekt do tej pory dawał tylko peeling kawitacyjny). Miałam efekt takiej naprawdę czystej, wręcz ,,wypolerowanej" skóry.Pomimo tego że miałam matową, oczyszczoną skórę to nie była ona jednak sucha,lecz porządnie nawilżona. Mając 23 lata (no,22 i pół :) ) miałam wrażenie liftingu (nie tylko ja. Moja mama też była zachwycona liftingującym efektem tej maseczki).

Cena: 10zł/saszetka. W mojej opinii śmieszne pieniądze jak za taką skuteczność i taką wydajność.

Moja ocena: 5+/5

Jest to zdecydowanie moje maseczkowe odkrycie 2013roku!

A jakie są Wasze ulubione maseczki? Wypróbujecie kiedyś tą?

sobota, 18 stycznia 2014

Szał zakupów za całe ... 15zł!:)

Dzisiaj pochwale się Wam moimi wczorajszymi zakupami w internetowej drogerii www.ezebra.pl

Za ,,aż" 15 złotych kupiłam:                                             :)

www.ezebra.pl


Dla mojego ukochanego :
1)peeling Gillette 23ml za 1,19zł :)
2) 2 razy krem po goleniu z aloesem po 15ml za 1,19zł/szt :)

 A dla mnie:
1. Róż miss sporty za 2,47 zł:)  
Z reguły nie lubię i nie umiem używać różu do policzków niemniej za taką cenę postanowiłam spróbować:)



2.Cień do powiek Astor pure color. Kolor: Tropikal Violet. Cena:4,49zł

 3.Manhattan pędzelek do korektora. Cena: 2,74zł

4.Grzebień do rozczesywania Sally Hansen. Cena: 1zł
Do tej pory rozczesywałam mokre włosy szczotką (ku lamentowi mojej fryzjerki), bo tak było mi wygodniej. Jakoś nigdy nie lubiłam grzebieni ale postanowiłam zmienić przyzwyczajenia :)

5.NYC Nabłyszczający balsam do ust Caramel Apple. Cena: 3,49zł
Smak karmelizowanego jabłka jest obłędny! Do tego delikatna poświata brązo-różu:)


Za przesyłkę nie zapłaciłam nic dlatego,że drogeria ta znajduje się w moim mieście i odbiór osobisty jest za free :)

 I wisienka na torcie:


Ja jestem mega zadowolona. A jak Wasze ostatnie zakupy? Wypatrzyłyście jakieś okazje??:)

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Zapraszam Was na konkurs-rozdanie. DO wygrania srebrne jabłuszko i kod rabatowy :) KLIK! KLIK! KLIK!

http://probkigratisy.blogspot.com/2014/01/prosciutki-konkurs-wygraj-srebrne.html
  


czwartek, 16 stycznia 2014

Prościutki *KONKURS* Wygraj srebrne jabłuszko i kod rabatowy!

Od dziś razem z portalem Złoty Anioł ruszamy z konkursem-rozdaniem:)



Zasady są prościutkie :

1.Polub funpage Złotego Anioła




2. Dodaj blog do obserwowanych (instrukcja poniżej)
3. Wpisz komentarz-zgłoszenie wg wzoru:
  1. Obserwuję blog jako: 
  2. Lubię fun page jako:                 

A teraz nagrody: 
Zwycięzca otrzyma  srebrne jabłko dekoracyjne

oraz kupon rabatowy na zakupy do wykorzystania  na 

 portalu Złoty Anioł
(sklep specjalizuje się w dekoracjach, szczególnie Komunijnych i na chrzciny)
 

Jest to dekoracja uniwersalna, którą można wykorzystać też na inne okazje:)

Opis nagrody: KLIK!KLIK!KLIK!

 
Regulamin rozdania:

1. Rozdanie trwa od 16.01.2014 roku do 30.01.2014 roku.

2. Organizatorem rozdania jestem ja, sponsorem nagród jest Złoty Anioł.

3. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania w terminie 3 dni roboczych od dnia zakończenia rozdania.

4.  Zwycięzca zobowiązany jest do skontaktowania się z Fundatorem nagród  w celu podania adresu do wysyłki, w terminie 5 dni roboczych od dnia ogłoszenia wyników rozdania.

5. Jeżeli zwycięzca nie skontaktuje się z Fundatorem w wyznaczonym terminie traci prawo do nagrody, tym samym wyłaniam kolejnego zwycięzce w ciągu 2 dni roboczych od dnia utraty nagrody przez pierwszego zwycięzce 

6. Kolejnego zwycięzce obowiązują terminy wyznaczone w art. 4

7. Nagroda zostanie nadana do zwycięzcy w ciągu 10 dni roboczych od dnia podania przez niego adresu do wysyłki

8. Koszty związane z wysyłką nagrody pokrywa Fundator wyłącznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej

9. Nagrody zostaną nadane przez Pocztę Polską w formie paczki pocztowej ekonomicznej

10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
11. Autor komentarzy przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 833).
12. Zastrzegam sobie prawo do zmiany Regulaminu 

13. Zmiana Regulaminu zostanie publicznie ogłoszona na blogu

15. Zastrzegam sobie prawo do nie wysłania nagród z przyczyn niezależnych ode mnie



Zapraszam do udziału ! 


środa, 15 stycznia 2014

Francuska zupa cebulowa Knorr - recenzja

Ostatnio rozpoczęłam nową współpracę- tym razem z portalem prekursorki.pl

www.prekursorki.pl

Na pierwszy ogień dostałam do przetestowania zupę cebulową Knorr.

Skład: 


 Sposób przygotowania:
Jak widać zupę przygotowuje się łatwo i nie jest to zabieg czasochłonny.

 Praktyczne porady:



A oto jak zupa prezentuje się przed sporządzeniem:

 Jako iż nie miałam lepszego pomysłu na obiad, postanowiłam przyrządzić tą zupkę.

Fotorelacja:


Moja opinia:


Postanowiłam zmodyfikować lekko przepis i po pierwsze zgodnie z poradą zawartą na opakowaniu dodałam czosnku granulowanego a po drugie (idąc za poradami blogerek kulinarnych) postanowiłam zapiec zupę w kokilkach pod ciastem francuskim. Moim zdaniem oba te zabiegi były strzałem w 10! Zupa sama w sobie jest co prawda dosyć gęsta ale podana ,,na surowo" nie wyglądałaby atrakcyjnie (choć, muszę przyznać, nie jest to płyn klarowny. Widać pływające cząstki cebuli). Podana w ten sposób napewno wygląda ciekawiej. 


Z jednego opakowania przyrządzimy 2 takie porcje (jak raz na romantyczną kolację we dwoje;)  )

Smak: kiedyś zraziłam się do zupy cebulowej z proszku innego producenta więc do testowania tej podeszłam również sceptycznie. A błąd. Okazało się, że po doprawieniu czosnkiem i podaniu z ciastem francuskim smak jest względnie przyjemny* :)  

*Piszę względnie gdyż pamiętajmy cały czas że mamy do czynienia z zupą z proszku a nie świeżo ugotowanym wywarem z naturalnych warzyw.
 
Powiem Wam,że jak na zupę z proszku to nawet jestem pozytywnie zaskoczona smakiem :) wiem,że to zapewne ,,wina" wszystkich ulepszaczy ale jadłam już kiedyś takie zupy których naprawdę nie dało się przełknąć, pomimo dodatków smakowych.



Co prawda nie jadam takich rzeczy na co dzień (preferuję zdrową żywność) ale w dni zabiegane, kiedy nie będę miała lepszego i szybszego pomysłu na obiad - na pewno wrócę do tej zupki :)

Będzie to taka zupa awaryjna :)


Cena: ok.3zł
Dostępność: dobra

Podsumowanie:
+ za: smak, cenę, szybkość przygotowania
- za: polepszacze (glutaminian, izonyniam itp....), wydajność (tylko 2 porcje z opakowania)

POLECAM!:)

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

POMÓŻ MI W ROZWOJU BLOGA-> DODAJ GO DO OBSERWOWANYCH :)





wtorek, 7 stycznia 2014

wyniki konkursu z aptekąO + info

Kochani, właśnie udało mi sie skontaktować z AptekąO z którą organizowałam konkurs.

Jak się okazuje nie znalazła się ANI JEDNA dusza,która zakupiłaby cokolwiek z apteki O.

Gdyby ktokolwiek z was kupił cokolwiek, wygrałby suszarkę Philips. Cóż, trudno...

**********************************************************************************

Na stronie Aleksadry znajdziecie mini rozdanie:

Zapraszam :)
 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Douglas XSmall / XLarge -recenzja

Dwa miesiące temu otworzono pierwszy w Lublinie Douglas. Z tej okazji wszystko było w promocyjnych cenach a do zakupów dodawano mnóstwo prezentów.

Jedną z promocji z której można było skorzystać to promocja typu 1+1 na kosmetyki marki własnej Douglas w wersji XS albo XL (kupując jeden drugi otrzymywało się za grosz).

Nie omieszkałam nie skorzystać tym bardziej,że nigdy nie miałam okazji używać tych kosmetyków.

Kupiłam 4 (2+2):


  • Żel pod prysznic mocno pieniący
  • Zmywacz do paznokci
  • Krem do rąk wygładzający
  • Balsam do ust   
1. Żel pod prysznic

Żel był pierwszą rzeczą którą włożyłam do koszyka, być może dlatego że w tamtym dniu był przeceniony z 34,99 na 24,99zł. 

Opis producenta: Satynowo gładkie ciało.Żel pod prysznic obficie się pieni, oczyszczając dokładnie skórę, przywracając jej gładkość i poczucie komfortu dzięki ekstraktom z mięty nadwodnej i aloesu vera znanych ze swoich orzeźwiających i kojących właściwości. 

Made in Italia.

Opakowanie: bardzo wygodne bo wysokie, owalne i z pompką. Dodatkowo olbrzymi plus za zabezpieczenie pompki na czas transportu do domu,żeby nie rozlał się w torbie. Ja owe zabezpieczenie sobie jeszcze zostawię na wypadek podróży- wtedy będę miała spokojną głowę,że nic w torbie nie pływa.

Pojemność: aż 500ml. 

Cena: w promocji 24,90zł (poza: 34,90).
Konsystencja i zapach: Obecnie denkuję żel Palmolive Thermal Spa o konsystencji galaretki więc ten  wydał mi się rzadki. Zapach delikatny, mój K.stwierdził,że pachnie jak mydło w kostce, jak dla mnie przebijają się nuty ,,limonkowego płynu do naczyń":) Utrzymuje się na skórze standardowo-kilkanaście minut po wyjściu spod prysznica.


Działanie: Żel zgodnie z obietnicami bardzo mocno się pieni. Taka ilość jak na dłoni poniżej starczy spokojnie do umycia rąk i przodu korpusu ciała. Według mnie dwie pełne pompki starczą do umycia całego ciała. Wniosek: jest baaardzo ekonomiczny.Ja osobiście uwielbiam jak żel pod prysznic mocno się pieni (tak samo jak płyn do kąpieli). Chyba to zasługa wspomnień z dzieciństwa :)

Dzięki pompce bardzo precyzyjnie możemy wycisnąć żel na dłoń- tu również plus!:)
 
Żel otrzymuje ode mnie same plusy z jednym wyjątkiem: minus za cenę. Nie każdego na co dzień stać na żel pod prysznic za 35zł (przeważnie wybieramy te w granicy 5-15zł). Tu należy jednak mieć na względzie pojemność (aż 500ml) i wydajność.

                      

2. Balsam do ust

Tu dużo recenzji nie będzie, jako że balsam wogóle (ale to wogóle) mi nie podszedł. 

Opis producenta: Miękkie i ochronione usta każdego dnia. Aksamitny balsam do ust jest wypełniony naturalnymi olejkami. Witaminy i wosk dla nawilżenia,kondycji i miękkich ust. Nałóż balsam na usta tak często jak masz ochotę.

Opakowanie: pojemniczek 15ml, zakręcany. Nie lubię tego typu pojemniczków do balsamów do ust. Przez ten
niuans nawet bym na niego nie spojrzała ale sprzedawczyni tak go bardzo zachwalała,że postanowiłam zaryzykować, licząc na cudowne wnętrze.



Skład:


Konsystencja:
gęsta. Bardzo gęsta. Widywałam już nieraz balsamy w takich pojemniczkach o twardej konsystencji, ale ten bije je na łeb i szyję. Żeby posmarować sobie usta nie można tylko przejechać opuszką po ,,tafli". Trzeba wyskrobać nieco i dopiero można go nałożyć. Ychh jak ja tego nie lubie. O wiele bardziej wole sztyfty. Prostsze, wygodniejsze i nie tłuszczą palców...

Zapach: brak. Kolejny minus. Nic a nic.
Cena: 13,90zł.

Podsumowanie: totalnie rozczarowana. Mam wrażenie że producent w środku umieścił... wazelinę. Szkoda tylko że za taką cenę (wazelina w aptece kosztuje max.5zł). Ani to nie pachnie, ani nie jest wygodne. Za tą cenę szkoda zawracać sobie głowę.

3. Wygładzający krem do rąk

Moja nowa miłość! Od kiedy go kupiłam jest moim życiowym numerem dwa w rankingu kremów do rąk (od razu po wycofanym ze sprzedaży Avon Planet Spa Japanese Sake and Rice). Oto dlaczego:

Opis producenta: Gładki jak jedwab. Szybko wchłaniający się krem do rąk dostarcza intensywnego nawilżenia dla szorstkich i suchych rąk i pozostawia aksamitne, miękkie, gładkie i nietłuste uczucie.

Opakowanie:
Tubka wyciskana, 30ml (jest to wersja XS)(dostępna jest też wersja XL 200ml). Zamykana na zatrzaskową klapkę. Plus za to,że nie ma nakręcanej nakrędki (przy śliskich dłoniach ciężko by było ją odkręcić).

Konsystencja i zapach: Jak dla mnie konsystencja w sam raz. Nie za gęsta, nie za rzadka. Nie rozpływa się po nałożeniu na rękę. Zapach delikatny, kwiatowy. Utrzymuje się naprawdę długo (ok.1-2 godzin. Oczywiście na nieperfumowanej skórze). W mojej ocenie zapach cudowny... <3 :)


Działanie: To co zapewnia producent odnośnie działania- tak jest. Dłonie są gładkie, nawilżone, wręcz aksamitne w dotyku. Bardzo szybko się wchłania (w przeciwieństwie do np. Johnson&Johnson) i nie pozostawia tłustego filmu. Nie postawia też grudek ani białego nalotu.

Cena: 14,90zł

Podsumowanie: cudo! Mały, pięknie pachnie i wspaniale działa. Nie rozstaję się z nim nawet przy wyjściu do warzywniaka na rogu. Nosze go zawsze w torebce by móc skorzystać z niego jak tylko sobie zamarzę. Dzięki opakowaniu XS mieści mi się nawet w kopertówce. Zostanie ze mną na zawsze, myślę że w obu wersjach pojemnościowych (XL w domu, XS w torebce). Wiem,że cena wysoka ale w tym przypadku naprawdę warto.



















4. Zmywacz do paznokci


Opis producenta: Łagodny i elastyczny. Ten łagodny i delikatny zmywacz do paznokci usuwa szybko i skutecznie lakier do paznokci i gwarantuje prostą zmianę koloru paznokci. Nie zawiera acetonu. Ostrzeżenie: należy unikać kontaktu z oczami.

Opakowanie:Butelka zakręcana o
pojemności 200ml.

Konsystencja: Jak to zmywacza- wodnista ciecz w kolorze niebieskim.
 
Zapach: Miałam nadzieję,że przy produkcie o takiej cenie (19,90zł) producent choć troszkę zredukuje smrodek. Niestety- jak łazienka śmierdziała przy zmywaniu lakieru- tak dalej śmierdzi. Typowo zmywaczowy smrodek.

Działanie: i tu niespodzianka bo działanie jest różne (wszystkie sprawdzone przy dwóch, max trzech warstwach lakieru). Przy ciemnych kolorach radzi sobie względnie dobrze (nie rozmazuje, nie trzeba dociskać wacika). Ewentualnie względnie też sobie radzi z brokatowymi lakierami o ile nasączymy wacik zmywaczem i obłożymy nim (i folią spożywczą) paznokieć na 20 minut. Za to przy kolorach czerwonych i ciemno różowych (jednolitych) nie radzi sobie prawie wcale. Rozmywa kolor przez co opuszki palców i pół dłoni mam umazane na czerwono. Przy tej cenie- niedopuszczalne....

Podsumowanie: jeśli masz od czasu do czasu ochotę na drogi zmywacz z luksusowej drogerii- proszę bardzo. Na co dzień,żeby miał być taki szałowy- nie polecam. Zapach klasyczny jak w zmywaczach za 5-6zł, działanie takie sobie. Jedyny plus to że nie trzeba biegać co tydzień po małe zmywacze, bo opakowanie jest spore więc i na sporo wystarczy.
********************************************************

PODSUMOWANIE:
Proponuję Wam aby przed zakupem kosmetyków Douglas w wersji XL zakupić zawsze wersję XS. Być może nie jest to ekonomiczne ale uchroni Was przed wydaniem większej gotówki na coś co Wam nie przypasuje. Ja na pewno zdecyduję się w przyszłości na zakup kremu do rąk i żelu pod prysznic ( o ile będzie w kolejnej promocji). Zmywacz jest ok, ale cena trochę odstrasza. Na pewno nie kupię już ,,balsamu" do ust. 

A Wy, kupujecie kosmetyki drogeryjnych marek własnych??