piątek, 24 stycznia 2014

Rosyjski cud czyli maseczka... przeciwtrądzikowa?

Będąc ostatnio w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą weszłam do chatki w której sprzedaje się miody oraz naturalne kosmetyki. Moją uwagę przykuł koszyczek z mini saszetkami. Jak się okazało były to różnorodne rosyjskie maseczki (pomijam fakt że Polskim dystrybutorem jest firma z mojego Lublina :D ). 

Skusiłam się na jedną (zachęcona ochami i achami ekspedientki) i ... naprawdę było warto!

Do rzeczy:                                                                                                  



Opakowanie:

Czarna saszetka o pojemności 60g. Starcza na minimum 10 porcji! Minus,że po otwarciu nie ma suwaka tudzież innego sposobu na zamknięcie maseczki.Ale można z tym sobie poradzić- ja używam klamerki albo wsuwki :)

Skład:
Baaardzo pozytywny: Glinka Czarna, Aloes i Echinacea. Tylko.Koniec.Jupi!


Opis:
poniżej

 Brzmi obiecująco? Czytajcie dalej:

Sposób użycia: Producent wskazuje,żeby zawartość CAŁEJ torebki wymieszać z wodą do konsystencji śmietany i nanieść na skórę. Po 10-15 minutach zmyć ciepłą wodą i nałożyć ulubiony krem.

Pamiętałam jednak jak Pani w sklepie uprzedzała mnie że saszetka starcza na naaaaaprawdę bardzo długo. Postanowiłam więc na oko wsypać do miseczki TYLKO dwie łyżeczki do herbaty. I to był słuszny krok! A i tak przesadziłam...


Na początku zalałam ten proszek dwiema łyżeczkami wody. I to było ciut za dużo więc pokombinowałam trochę i w końcu wyszła mi konsystencja gęstego błota. 

Taka porcja nie dość że starczyła mi na całą buzię to jeszcze wysmarowałam nią buzię mamy, która akurat u mnie była, i jeszcze mi ciut zostało. Wniosek? Najlepsza proporcja na 1 osobę to jedna łyżeczka proszku i 3/4 łyżeczki wody. Pamiętajcie jednak że trzeba ją dobrze wymieszać,żeby nie było grudek.

Działanie:


Po nałożeniu jest takie fajne chłodne uczucie, jakbyście położyły sobie na twarz nawilżający kisiel :) Z minuty na minutę masa gęstnieje, żeby po 15 minutach być twardą zaschniętą skorupą. Czuć wtedy takie ściąganie, macie  mocno naciągniętą skórę. Nie powiem,chętnie zawsze już ją zmywam po upływie czasu bo jest to niekomfortowe jak nie możecie nic powiedzieć ani się uśmiechnąć :) Samo zmywanie to akurat jedyny minus maseczki: pół łazienki mam zawsze do wyczyszczenia później, dlatego opatentowałam zmywanie jej nie w umywalce tylko w wannie - mniej do sprzątania :)

Moja opinia:
Zastosowałam ją akurat w czasie kiedy kobiecie na kilka dni wyskakują jakieś krostki ;) Możecie mi wierzyć lub nie ale pierwszy raz w życiu tak spektakularnie widać efekty maseczki już po jednym użyciu! Do tej pory myślałam, że Dermaglin jest w kwestii maseczek przeciwtrądzikowych niekwestionowanym liderem. Ale myliłam się. Cera była gładka (BARDZO),napięta, jedwabista w dotyku. Czerwone krostki wyraźnie wybladzone i takie ,,wysuszone". Na drugi dzień nie było po nich większego śladu. Te które były już wyciśnięte (tak wiem, nie powinnam ich wyciskać...) zagoiły się do następnego dnia w trymiga. Wszystkie pory i zaskórniki były oczyszczone ( u mnie taki efekt do tej pory dawał tylko peeling kawitacyjny). Miałam efekt takiej naprawdę czystej, wręcz ,,wypolerowanej" skóry.Pomimo tego że miałam matową, oczyszczoną skórę to nie była ona jednak sucha,lecz porządnie nawilżona. Mając 23 lata (no,22 i pół :) ) miałam wrażenie liftingu (nie tylko ja. Moja mama też była zachwycona liftingującym efektem tej maseczki).

Cena: 10zł/saszetka. W mojej opinii śmieszne pieniądze jak za taką skuteczność i taką wydajność.

Moja ocena: 5+/5

Jest to zdecydowanie moje maseczkowe odkrycie 2013roku!

A jakie są Wasze ulubione maseczki? Wypróbujecie kiedyś tą?

5 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widzę tą maseczkę:) Ja lubię glinki z Ziaji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też miałam, jednak u mnie bez szału...

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie jak Mariola pierwszy raz widzę tą maseczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie widziałam tej maseczki. Chętnie wypróbuję gdy tylko ją gdzieś spotkam :)
    Czarna glinka jest świetna, połączenie z aloesem i echinaceą też na pewno takie będzie.
    Polecam mieszać takie maseczki nie tylko z wodą ale też z olejem, lub spryskiwać je co kilka minut wodą/wodą termalną czy hydrolatem aby nie zasychały na twarzy. Takie kosmetyki działają najlepiej właśnie gdy są mokre. Poza tym utrzymywanie wilgoci zapobiega uczuciu ściągnięcia skóry, które nie jest zbyt przyjemne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to jest bardzo dobry pomysł!:) Na pewno wypróbuję:)

      Usuń

Każdy lubi być doceniany,prawda?:)
Dlatego CZEKAM NA WASZE KOMENTARZE które bardzo mnie motywują!:)

Podoba Ci się mój blog? Dodaj go do obserwowanych!:)