sobota, 31 maja 2014

Eveline Argan Oil balsam-kompres po depilacji

Oto kolejny produkt z serii Eveline Argan Oil. Wszystkie trzy (o suchym olejku pisałam TU, ten kosmetyk jest drugi w kolejce, o trzecim niebawem) otrzymałam od Drogerii Sekret Natury w ramach współpracy.

Nie powiem- w tym balsamie pokładałam największe nadzieje. Sprawdziły się!

Opakowanie to zamykana na klik miękka tuba o pojemności 125ml za które płacimy ok.9zł
Opis producenta:
Sposób użycia:
Konsystencja   jest troszkę bardziej gęsta od tradycyjnego balsamu do ciała.
Składniki aktywne:olejek arganowy, proteiny jedwabiu, ekstrakt z liści oliwki, kwas hialuronowy, mocznik, glukoza, kompleks witamin A+E+F, D-Panthenol i allantoina.

Balsam okazał się moim strzałem w 10! Bardzo szybko się wchłania (w przeciwieństwie do suchego olejku do ciała z tej samej serii), przepięknie pachnie i pozostawia skórę nawilżoną i aksamitną w dotyku. Co najważniejsze- działa! Nie sądziłam,że po balsamie za 9zł włoski naprawdę będą wolniej rosnąć ale czary-mary- rosną dwa razy wolniej!Ale,ale musi być jakieś ale- koniecznie trzeba go stosować regularnie (tzn. min.1 raz dziennie). Jeśli chociaż jeden dzień się zagapimy- bach, włoski znów rosną jak szalone :) Do tej pory depilowałam się średnio raz w tygodniu, przeważnie w soboty w ramach Home Day Spa. Od kiedy go stosuję mogę pozwolić sobie na 1,5-2 tyg.przerwy między goleniem :) Fajnie nie? Szczególnie dobra opcja na lato, gdy nóżki są codziennie pokazywane wzdłuż i wszerz a my jesteśmy depilacyjnymi leniuszkami (choć przy bardzo wysokich temperaturach przypuszczam,że będzie ciężej się wchłaniał).

Nie wiem jak jest z łagodzeniem podrażnień po depilacji, bo nie mam z tym problemu, więc sprawdźcie same.

Naprawdę jestem zadowolona z tego smarowidła. Za tą cenę jest naprawdę wart uwagi! Trzeba sobie tylko wyrobić (najlepiej przed snem) nawyk mazania nóżek ;)


                 Co o nim sądzicie? Co polecacie w kwestii depilacji?

czwartek, 29 maja 2014

Eveline Argan Oil ujedrniający suchy olejek do ciała

Na temat tego olejku było już słów kilka w blogosferze. Jakoś mnie do niego nie ciągnęło, tym bardziej biorąc pod wzgląd fakt, że wsmarowywanie czegokolwiek w ciało stanowi moją piętę Achillesową. Po prostu nie jestem przyzwyczajona/ nie mam potrzeby stosować balsamów do ciała, mleczek i innych cudów. 

Mając jednak do wyboru trzy produkty z całej listy udostępnionej przez Drogerię SkarbyUrody mój wybór padł m.in. na ten olejek. Chciałam sprawdzić jego przymiotnik ,,suchy" bo bardzo nie lubię się błyszczeć po tradycyjnych olejkach. Jak się sprawdził? Czytajcie dalej.


Opakowanie to plastikowa buteleczka (150ml) z atomizerem zabezpieczonym nasadką. 
Design bardzo oszczędny, nie napaciany.
Muszę w tym miejscu podkreślić zabezpieczenie opakowania, jako że zasługuje na Nobla. Buteleczka zabezpieczona jest przezroczystą folią i zapakowana w kartonowe pudełeczko które nie dość,że zabezpieczone jest hologramem to i jeszcze raz folią. 

Baardzo rzadko spotyka się taki poziom zabezpieczenia przed macaczami drogeryjnymi, dlatego uważam,że w tym przypadku należy się wielki plus.

Ja otrzymałam olejek do testów od
można go kupić w drogeriach za około 20-24zł.

Skład:
Ethylhexyl Palmitate, Cyclomethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Isopropyl Myristate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Phenoxyathanol, Metylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Lyral, Hydroxycitronellal, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Limonene, Coumarin, Cinnamayl Alcohol.
 

Obietnice producenta:
Arganowy suchy olejek do ciała przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, również suchej, bardzo suchej i wrażliwej. Nowatorska formuła bogata w drogocenne olejki działające w synergii z witaminą E głęboko odżywia i regeneruje. Przywraca skórze elastyczność i jedwabistą gładkość. Intensywnie i długotrwale nawilża. Chroni i odbudowuje naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka. Neutralizuje działanie wolnych rodników. Przynosi skórze natychmiastowe ukojenie. Nietłusta, lekka konsystencja łatwo się rozprowadza i bardzo szybko wchłania. Przyjemny, delikatny zapach zapewnia wyjątkowe uczucie świeżości i komfortu.

Składniki najnowszej generacji:
Olejek arganowy bogaty w polifenole, kwasy omega 6 i 9oraz witaminę E poprawia nawilżenie, gładkość oraz elastyczność naskórka. Intensywnie odżywia i regeneruje. Jest prawdziwym „eliksirem młodości”. Przeciwdziała procesom starzenia i poprawia ogólną kondycję skóry.
Olejek makadamia posiada wyjątkowe właściwości regeneracyjne. Głęboko nawilża i odżywia. Przeciwdziała utracie sprężystości i wyraźnie poprawia wygląd skóry. Doskonale zmiękcza i wygładza naskórek. Chroni przed działaniem wolnych rodników.
Witamina E, silny antyoksydant, hamuje procesy starzenia się skóry. Nawilża, wygładza i zmiękcza naskórek. Zmniejsza szkodliwe działanie promieni słonecznych. Poprawia jędrność i elastyczność skóry, dodaje jej witalności i energii.

Eksperci Laboratorium Eveline Cosmetics zainspirowani najnowszymi osiągnięciami współczesnej kosmetologii opracowali innowacyjną formułę „suchego” olejku do ciała. W przeciwieństwie do tradycyjnych olejków, „suchy” olejek do ciała nie pozostawia na skórze tłustej warstwy i natychmiast się wchłania.
 
Dłoń po spsikaniu olejkiem i po jego roztarciu. Widać efekt delikatnej tłustej powłoki.
Moja opinia:
Wbrew powszechnym w blogosferze ochom i achom ja nie do końca jestem zadowolona z produktu. Psikany na skórę suchą pozostawia lekko tłustą warstwę, której bardzo nie lubię i nie spieszy mu się z wchłanianiem. Fakt, daje uczucie nawilżenia, skóra jest faktycznie trochę gładsza, miękka i odżywiona. Duużo lepszy efekt uzyskamy gdy zastosujemy olejek na wilgotną skórę:efekty są wzmocnione a olejek wchłania się szybciej, po 3-4 minutach (dla mnie latać tyle po domu nago to i tak za dużo). Niestety jak w jednym tak i w drugim przypadku wszelkie efekty są krótkotrwałe. O ile u mnie sprawdzał się jako tako tak u narzeczonego (który ma baardzo suchą skórę, szczególnie na rękach i nogach) po zaledwie 4-5 godzinach znów trzeba było się smarować. Minus także za pompkę- po kilku użyciach zaczęła się zacinać i ciężko pracować.
Plus jest taki,że olejek nie brudzi ubrań, ma baardzo przyjemny zapach i jest bardzo wydajny. Olejek ten nie uczulił ani mnie ani narzeczonego.

Podsumowując: do przymiotnika suchy troszkę mu daleko, wrzucam go do wora z przeciętniakami, ot stosowanymi dla przyjemności, bo z efektami jest średnio. Wielki plus za zabezpieczenie opakowania i za zapach.

Miałyście do czynienia z tym olejkiem? Jak wrażenia? A może polecacie jakiś inny cudowny suchy olejek?:)

wtorek, 27 maja 2014

Minerany cień do powiek La Rosa Jaspis

Jakiś czas szukałam cienia do powiek który rozświetli moje spojrzenie. Potrzebowałam go głównie do kącików oczu i pod łuk brwiowy. Kupując cień mineralny La Rosa nie spodziewałam się,że inwestuję w jeszcze bardziej wielostronny kosmetyk.

1.Opakowanie
Zakręcany słoiczek bez sitka zawierający 3g produktu.

2.Dostępność i cena
TUTAJ. Cena bez promocji: 24,70zł. Aktualnie udostępniam Wam kod rabatowy - 20% :)
http://sklep.futurosa.net/shop/product/10/12,cien-la-rosa-nr-15-jaspis-3g.html
3. Opis producenta
,,Jasnokremowy cień o lekkim połysku, tonacja ciepła; pięknie otwiera i rozświetla oko, może być stosowany zarówno na całą powiekę jako kolor bazowy, jak i w wewnętrznym kąciku oraz pod linią brwi."

,,Cienie mineralne La Rosa rewelacyjnie wydobywają urodę oka. Wypróbuj i przekonaj się, jak pięknie się wybarwiają. To dzięki wysokiej zawartości dwutlenku tytanu ich kolory są nasycone i trwałe. Z kolei tlenek żelaza działa jak optyczny reduktor zmarszczek. Cieni La Rosa można używać na wiele sposobów: na sucho; na mokro (bardzo intensywne wybarwienie); jako pigment do bezbarwnego lakieru do paznokci; z wazeliną kosmetyczną jako błyszczyk do ust; można mieszać ze sobą różne kolory uzyskując nowe odcienie - wykorzystując np. dwa kolory możesz stworzyć kilka ciekawych stylizacji."
 4.Jak stosować?
Nałóż niewielką ilość produktu odpowiednim pędzlem, przeznaczonym do makijażu oczu.  
5.Skład
Mica, iron oxides, carmine, titanium dioxide. Skład krótki i konkretny :) 
6. Kolorystyka
Dostępnych jest 36 kolorów. Od błyszczących po matowe, przez ciepłe do chłodnych. Do koloru, do wyboru :)

7. Moja opinia
Cień okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie dość,że piekielnie wydajny (wystarczy ociupinka,żeby pomalować i kąciki oczu i łuk brwiowy a nawet całą powiekę) to jeszcze nie muszę się martwić,że będę musiała wyrzucić pojemniczek za jakiś czas, gdyż produkt jest wieczny :) Kolor dobrałam sobie idealnie- faktycznie jest to jasnokremowy cień, błyszczący. Pięknie w słońcu odbija światło :) Cieszę się,że wybrałam odcień w ciepłej tonacji- mam jasnośniadą cerę więc ciepłe tony bardzo mi pasują :) Zgodnie z obietnicami producenta, faktycznie ,,pięknie otwiera i rozświetla oko"! Co prawda nie nakładałam go na mokro ale za to na sucho muszę go pochwalić- nie osypuje się, choć jest w postaci sypkiej. Położony na bazę ArtDeco siedzi na powiekach dobre 10-12 h :) Jedyne do czego mogę się przyczepić to brak sitka. Baaardzo mi to przeszkadza. Próbując wydobyć ze słoiczka tą moją odrobinkę przeważnie nabieram dużo za dużo. 
 
Dobrze się rozprowadza, bardzo dobrze blenduje. 
 
Zauważyłam też że idealnie sprawdza się położony na łuczek kupidyna i punktowo między brwi (nad nosem). Pomaga wtedy wymodelować twarz :) Można nim delikatnie oprószyć dekolt- zaczyna delikatnie lśnić :)
Jak widzicie- jest to produkt wielozadaniowy :) 
Zdecydowanie wart swojej ceny :)
 A jakie są Wasze ulubione cienie o powiek? Lubicie minerały?:)

sobota, 24 maja 2014

Spotkanie blogerek->Lublin, 23.08.2014r.

Angelika z bloga Zafrikooo wpadła na pomysł zorganizowania kolejnego lubelskiego spotkania blogerek. Poprosiła mnie o współpracę, więc 'kopnął' mnie zaszczyt by zostać współorganizatorką tego przedsięwzięcia :)

 
Planujemy spotkać się z przedstawicielami znanych i cenionych marek kosmetycznych, napić dobrej kawy, zrobić "wymianki kosmetyczne"... Na pewno będzie wesoło! :)
W związku z powyższym poszukujemy dziesięciu dziewczyn, które chciałyby wziąć udział w tym spotkaniu. 
Mamy nadzieję,że cieszycie się tak jak i my, dlatego ogłaszamy zapisy!:)

Wszystkich chętnych proszę o zgłaszanie się na:

probkigratisy@tlen.pl
w tytule: Spotkanie Blogerek Lublin
w treści: imię, nazwisko, link do bloga, od kiedy prowadzicie bloga 

oraz klauzulę ,,Zobowiązuję się do napisania recenzji bądź 
krótkiej notatki o otrzymanych prezentach (TAK/NIE)"

Ilość miejsc ograniczona.

Zapisy do 14 czerwca 2014r.

Spotkanie odbędzie się w godzinach popołudniowych w Lublinie. Szczegóły zostaną podane w późniejszym czasie. 
Składka po 5 zł od osoby.

Jeśli ktoś ma pomysły i sugestie- czekam na nie w komentarzach :)
A- udostępnijcie baner na swoich blogach! :) Niech ta radosna wieść niesie się w świat :)

czwartek, 22 maja 2014

French manicure za pomocą paseczków | French Tip Guides

Rzadko kiedy mogę pozwolić sobie na malowanie typu ,,french manicure". Wynika to z faktu,że moje paznokcie maksymalnie raz/ dwa raz w roku osiągają pożądaną długość. Z reguły łamią się w najmniej odpowiednim momencie. Tym razem wykorzystałam fakt,że pod hybrydą urosły na te 3-4 mm i natychmiast po jej zdjęciu zrobiłam sobie klasyka wśród klasyków.

Co było mi potrzebne:
http://epiekna24.pl/

Oprócz tego potrzebujemy lakier w odcieniu baby pink lub nude, lakier w odcieniu bieli oraz utwardzacz.

Najpierw zmyłam poprzednią emalię,  potem położyłam bazę pod lakier Joko 3 w 1 i pomalowałam paznokcie neutralnym różem.
Następnie nałożyłam po jednym paseczku na jeden paznokieć. Ważne,żeby kolor bazowy był kompletnie suchy inaczej odbije się na nim wzorek paseczka.
Po nałożeniu paseczków pomalowałam końcówki białym lakierem i odczekałam aż lekko podeschnie po czym delikatnie oderwałam paski, tak,żeby nie ,,pozaciągać" lakieru. Wszystko przeciągnęłam utwardzaczem i wysuszaczem (2w1) i voilà! :) Oto jak wygląda efekt końcowy :)

Paseczki są bardzo mocne, nie rwą się w trakcie przyklejania ani odklejania. Kosztują grosze (2,99zł TU). Problem jest tylko z prościutkim ich nałożeniem- do tego potrzeba wprawy i nie-drżących rąk :) 

W celu nadania paznokciom kształtu przed całym procederem polecam szklane pilniczki. 
Są długotrwałe, higieniczne (możemy je myć w wodzie i używać od nowa), nie tępią się ani nie niszczą paznokci. Nie powodują zadr ani nie rozdwajają pazurków :) a wcale nie są jakieś super hiper drogie (4-10zł)

wtorek, 20 maja 2014

Pomóżmy Earthnicity wybrać nowy kolor różu :)

Hej :)

Zostałam poproszona przez firmę Earthnicity o pomoc w wyborze nowego koloru podkładu i różu. Swojego testu koloru podkładów Wam nie pokażę,bo mój aparat jest zbyt słaby żeby wychwycić tak subtelną różnicę w odcieniach. Musiałam wybrać kolor sama a Wam tylko pokażę mój wybór ostateczny :)
Chciałabym Was jednak poprosić o pomoc w wyborze koloru różu.

Tak oto się one przedstawiają :)





Jedynka jest jaśniejsza, różowo-brzoskwiniowa i daje efekt glow. Natomiast dwójka ma w sobie lekko fioletowe tony (niewidoczne na twarzy) i drobinki brokatu. 

Jedynka daje subtelniejszy efekt, dwójka jest mocniejsza.

Początkowo bardziej podobała mi się jedynka, teraz zastanawiam się czy dwójka mi bardziej nie pasuje ;)

 Który kolor Wam przypadł do gustu? Który byście chciały?


 A tak przedstawia się odcień podkładu który wybrałam jako najbardziej mi pasujący. Obecnie na prywatny użytek mam Porcelain. Ten (NGB 414-1) jest do niego bardzo zbliżony, ewentualnie ciut ciemniejszy.
Przepraszam za brak błyszczyka/szminki/makijażu oka. Chciałam żebyście skoncentrowały się na odcieniu podkładu :)
Pozwoliłam sobie skorzystać ze Swatchy Earthnicity,żeby pokazać Wam cztery nowe odcienie nad którymi trwał wybór. Są one oznaczone cyferkami.

A Wam który ,,cyferkowy" podkład by najbardziej pasował?



 Przy okazji:


poniedziałek, 19 maja 2014

Bingo Spa- cynkowa maseczka do twarzy

Siadając do napisania tego posta zaczęłam zastanawiać się,dlaczego nie napisałam go wcześniej. Na temat tej maseczki zdanie mam jasno określone, używam jej od pół roku regularnie (dlatego mam ogląd na jej działanie) więc czemu się wstrzymywałam? Generalnie nie wiem :) Chyba byłam tak zauroczona,że przeoczyłam ten fakt :)


Opakowanie i pojemność
Zakręcany, solidny, plastikowy słoik i nalepka, która dość szybko zaczyna się marszczyć pod wpływem wilgoci. 150 gram.


Cena i dostępność
12zł TU. Ponoć można ją też dostać w drogerii Jaśmin i Auchanie.


Skład:
Cytując Kascysko: ,,Na drugim miejscu w składzie występuje tytułowy cynk w postaci tlenku, dalej widzimy mieszankę emolientów, glikol propylenowy, ekstrakty z aloesu, lnu i rumianku. Dalej regulator pH i konserwanty, w tym parabeny. Uwaga wrażliwcy - zawiera DMDM Hydantoinę." 

Jak widać skład bardzo przyjemny i skuteczny :)

Opis producenta i sposób stosowania:

Zapach:
Ciężko określić. Najbliżej mu chyba do troszkę miętowego, troszkę cytrynowego.

 Konsystencja:
Kremowo-piankowo-rozpulchniona. Przypomina taki kremowy mus :) Baardzo przyjemna w nakładniu. Nie zasycha na kamień, nie ściąga nieprzyjemnie skóry, ot poprostu leciuteńko podsycha po kwadransie. Wystarczy dosłownie odrobina na całą twarz, przez co staje się piekielnie wydajna! Dobrze,że termin przydatności ma do 2016r. bo wcześniej za Chiny bym jej nie zużyła...

Działanie:
Jest to zdecydowanie moja ulubiona maseczka do twarzy! Do tej pory nigdy nie miałam nawyku regularności z maseczkami a i też nie widziałam po nich efektów. Stosuję ją wg potrzeb raz lub dwa razy w tygodniu (raz dla podtrzymania efektu, dwa w dniach w których każda kobieta szczególnie potrzebuje się ukoić ;) ). Tu efekty są już po jednym zastosowaniu! Nakładałam ją przeważnie przed snem. Po zmyciu cera jest gładka, delikatna i jedwabista a jej koloryt wyrównany. O dziwo po cynku (!)- nawilżona! Na drugi dzień wypryski są zdecydowanie mniejsze lub wogóle giną. Cera jest uspokojona,  jeśli chodzi o sebum, mniej zaczerwieniona.

Najlepiej zastosować ją po peelingu- delikatne podszczypywanie daje wtedy znać,że maseczka działa!:)

Kiedyś nakładałam ją palcami, ale zdecydowanie wygodniej nakłada się ją nylonowym pędzlem do maseczek :) (do kupienia ot choćby TU za 8zł )

Jest to mój pewniak w kryzysowych sytuacjach! Maseczkowy hit 2014r.- już śmiało mogę to ogłosić! :)

**********************************************************************

Kochane, z okazji zbliżającego się Dnia Matki jak i Dnia Dziecka 
postanowiłam Was uraczyć kodem rabatowym do Futurosy :) 
http://sklep.futurosa.net/shop.html
 Zapraszam!:)

sobota, 17 maja 2014

Przypomnienie o rozdaniu :) do wygrania Clinique, Boujrois, Bioderma,Eveline,Nivea,Garnier,Johnson.

Przypominam,że na blogu trwa rozdanie!
 Można wygrać wartościowe nagrody takich firm jak:

Clinique, Boujrois, Bioderma,Eveline,Nivea,Garnier,Johnson itp

  1. Szampon wzmacniający Garnier ,,Lśniące i gładkie"
  2. Eveline Argan Oil peeling gruboziarnisty
  3. Bioderma Photoderm Apres Soleil emulsja po opalaniu
  4. Nivea odżywcze mleczko do ciała
  5. Johnson's baby- mini mleczko do ciała
  6. Clinique Even Better- podkład 05
  7. L'biotica regenerujący krem do rzęs
  8. 6 lakierów do paznokci (Eveline, Essence, miss Selene)
  9. Brązowa kredka do oczu z pędzelkiem Bourjois 
  10. Zestaw próbek (Yves Rocher, Mixa, Tołpa, Nivea, Ziaja, Oilan itp
 Rozdanie trwa do końca maja :)

 Link do posta pod którym się zgłaszacie:KLIK! KLIK!
 
Powodzenia!:)

czwartek, 15 maja 2014

Black diamond, czyli czarny piasek od L'oreal.

Cześć :)

Dziś słów kilka o lakierze na który wdarł się szturmem w moje serce a zaskoczył mnie przede wszystkim swoją fakturą i kolorem. Kupując Black Diamond od L'oreal na Rossmannowej promocji -49% nie spodziewałam się,że będzie on... piaskaczem!:)


Opakowanie, pojemność:
Opakowanie jest małe ale baaardzo zgrabne. Przeważnie nie zwracam uwagi na design opakowania lakieru do paznokci ale tej wyjątkowo wpadł mi w oko swoją prostotą.Pojemność to 5ml. 

Cena: ok.22zł Rossmann, Natura, SuperPharma itp. Ja kupiłam za niecałe 11zł w promocji -49%.

Pędzelek :
Pędzelek jest szeroki ale bardzo wygodny. Ja takie lubię nad wyraz:)

Konsystencja:
Zaskakująca- baardzo gęsta. W sumie chwilami miałam wrażenie że nakładam papkę! Mimo to nakładanie go należy do przyjemności ze względu na możliwość ultra-precyzyjnego rozprowadzania (co przy rzadkich lakierach jest niemożliwe-rozlewają się).

Skład:

Efekt końcowy i moja opinia:
Posiada w sobie srebrne drobinki tworząc złudzenie (cóż za zaskoczenie!) czarnego diamentu :) Efekt piasku jest bardzo subtelny. Nie są to zaciągające pończochy ostre ,,bryłki" tylko subtelna chropowata faktura. Spokojnie trzyma się na pazurkach w połączeniu z utwardzaczem Seche Vite kilka dni, po czym lekko ścierają się końcówki. Na pewno nie odpryskuje kawałkami. Szybko schnie- w zasadzie nie zdążyłam pomalować drugiej dłoni i już pierwsza była gotowa na następną warstwę. Cena nie jest mała ale uwierzcie mi,że tak przyjemnie się go nosi i efekt jest tak rzadko spotykany, że gdybym miała teraz zapłacić standardową cenę- zapłaciłabym, bo warto

Ja go pokochałam, jest idealny! 
Stał się moim ulubionym lakierem do paznokci! :)