niedziela, 10 sierpnia 2014

Moje dwa kociszcza :) #2 KROPKA

Dziś przyszedł czas na Kropkę :) Kropcia ma leciutko ponad rok i jest bardzo drobną tricolorką :) Ma dużo dłuższą sierść niż Focus i bardziej mięciutkie niż on:)


1.HISTORIA
Po przygarnięciu Focusa długo i dużo czytałam o kocim życiu na różnych forach i stronach. Praktycznie wszędzie było napisane że koty najlepiej chowają się w tzw. dwupakach :) Albo i większych gronach. Zapada więc decyzja o przygarnięciu następnego kociaka, z tym że postawiłam warunek- tym razem ma być kotka i to trzykolorowa :) Po miesiącu poszukiwań znalazłam kotkę idealną, jak się potem okazało z traumatyczną historią. Kropcia urodziła się gdzieś pod stodołą w połowie lipca 2013r na totalnej wsi pod Zamościem. Gdy tylko miejscowe szurki (przepraszam,inaczej nie potrafię się wypowiadać o młodocianych zwyrodnialcach) zorientowali się o nowym miocie zaczęli się nad nimi znęcać- rzucać w workach, bić, straszyć... W końcu ktoś się zorientował i przekazał matkę z Kropką lokalnej działaczce w temacie ochrony zwierząt a ta z kolei napisała ogłoszenie,że Kropka szuka domu. Od razu jednak uprzedziła nas, że kotek potrzebuje wzmożonej uwagi i przede wszystkim cierpliwości. Nie straszne jednak nam to było i tak Kropa znalazła się u nas w wieku 3 miesięcy :) 
Kropcia po sterylizacji :)
Nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy,że nasza kicia ma aż taki psychiczny uraz do człowieka. Pierwsze kilka dni siedziała schowana w każdym możliwym kącie w domu obserwując tylko wszystko dookoła. Potem delikatnie wychodziła ale zawsze w sposób zapewniający jej szybki powrót do kryjówki. Dopiero po tygodniu, dwóch zaczęła w miarę swobodnie przemieszczać się od legowiska do miski i z powrotem. Właśnie-miska. Serce nam się krajało z Kamilem jak patrzyliśmy jak ona je. Dziko, jak najszybciej i jak najwięcej.Aż się krztusiła. Kradła nam jedzenie ze stołów, wyjadała też Focusowi. Widać było,że dłuugo była głodzona i musiała walczyć o jedzenie. O zbliżeniu się do niej na odległość 2 metrów nie było nawet mowy, nie mówiąc o pogłaskaniu! Dłuuugi czas nie wiedzieliśmy też nawet czy potrafi miauczeć.

2.TERAZ
Po prawie roku u nas zachowanie Kropci jest znaaacznie lepsze. Mała daje się już pogłaskać. Ba! Czasem, jak ma humorek, nawet sama przychodzi i nadstawia się do głaskania!:) Nauczyła się po pół roku,że ręka ludzka nie oznacza bólu, ale same przyjemne momenty:) co oznajmia nam często dłuuuugim mruczeniem. Nie je już w dziki sposób, ale normalny. Tak też już porusza się po domu. Często bawi się z Focusem, którego na początku nie lubiła :)

Generalnie,jak to księżniczka, ma swoje lepsze i gorsze nastroje;) ,,Dotykaj mnie,ale tylko jak ja tego chcę" to jej motto :) Jest mało miziastą indywidualistką, co najbardziej widoczne jest w braku możliwości zabawy z nią. O podnoszeniu na ręce nie ma nawet mowy. Jedyne czym lubi się bawić to swoim ogonem i wpadającymi do pokoju owadami :)

Jednak nie wszystko jest tak jak powinno.Znacznie więcej sypia niż Focus i to w kuchni, gdzie rzadziej przebywają ludzie. Chowa się przed gośćmi pod stołem, aczkolwiek nas się już nie boi jak kiedyś. Miauczy,ale tylko jak chce mieć pełną miskę. Niestety o tym,żeby sama przyszła się położyć koło nas możemy pomarzyć, nie mówiąc o ugniataniu czy lizaniu nas. Bardzo boi się też wychodzić na zewnątrz, tak,jakby dom był jej azylem.

Ale spać w dziwnych pozycjach też bardzo lubi :) szczególnie razem z Focusem :)
Tak oto przedstawiają się moje dwa futrzaki :)


Macie swoje koty? Też są skrajnie różne?:)

19 komentarzy:

  1. Cudowne kotki ;) słodziaki :) też kiedyś miałam kotki :))

    OdpowiedzUsuń
  2. o rany, ale kochane :) też bym chciała kotka, ale to nie możliwe, bo mój pies kotów nie lubi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. też mam taką trikolorkę kotkę :) i też jest taką księżniczką, ale to w sumie trochę mój błąd w wychowaniu bo ją za bardzo rozpieszczałam :P ale jak tu takiego kochanego stworzenia nie rozpieszczać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tylko teraz 1 kota ;D a ten śliczniuchy ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. kochana :) ja mam tylko mojego Franciszka, dopóki mieszkam z rodzicami nie ma mowy o drugim futrzaku (chociaż ilość miłości wylewanej w naszym domu na Franka wystarczyłaby na pięciopak nawet :D )

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zwierzaki! zawsze lubiłam i interesowałam się psychologią zwierząt, a zachowania kotów to już w ogóle są najbardziej intrygujące. Myślę nad weterynarią ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. boże jaki słodziaaak! Cudowna jest!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku ale koteczki słodziaki. W takich szybko można się zakochać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słodziutka kruszynka, drugi kociak też uroczy. Niektórzy ludzie nie mają serca dla zwierząt, czego osobiście wcale nie rozumiem. My niedawno przygarnęliśmy Pana Tygryska... rudego kociaczka.

    OdpowiedzUsuń

Każdy lubi być doceniany,prawda?:)
Dlatego CZEKAM NA WASZE KOMENTARZE które bardzo mnie motywują!:)

Podoba Ci się mój blog? Dodaj go do obserwowanych!:)